Porządek nabożeństw

  • Msze święte w niedziele i święta +

    6:30, 8:00, 9:30, 11:00, 12:30, 16:00, 18:00
  • Msze święte w dni powszednie +

    7:00, 8:00, 18:00
  • Msze święte dla młodzieży +

    piątki 19:45
  • Nabożeństwa do Matki Boskiej Kochawińskiej +

    środy 17:30
  • 1

Godziny pracy

  • Kancelaria Parafialna +

    poniedziałki i czwartki 9:00-10:00, 17:00-19:00 soboty 9:00-10:00

  • Punkt pomocy Caritas +

    Środy 16:00-17:00

  • Poradnia rodzinna +

    Czynna we wtorki 18:00-19:00
    Po wcześniejszym umówieniu
    nr tel. 600-821-041

  • Biblioteka parafialna +

    środy 17:00-17:30

  • Źródło +

    Poniedziałek 10:00 - 13:00
    Czwartek 19:00 - 21:00
    tel. 797 907 685
    więcej...
  • 1

Kontakt

  • Parafia Matki Boskiej Kochawińskiej +

    ul. Kopernika 63a
    44-117 Gliwice 
    tel.: (+48) (32) 279-27-02

    n@pisz do nas ...

  • Wsparcie +

    Nasze konto:
    98 1020 2401 0000 0202 0182 2493
    BANK PKO BP S.A. I/O GLIWICE

  • 1

Przegląd prasy katolickiej - 17.05.2015 r.

Gość Niedzielny, nr 20 na  17 maja 2015 r.

Kto by pomyślał…

 Że po pierwszej turze wyborów prezydenckich liderem zostanie Andrzej Duda. Wynik był zaskoczeniem nawet dla samego zwycięzcy. Jeden z lewicowych publicystów, lekko żartując, cieszył się, że nie zobowiązał się do zrobienia czegoś niezwykłego, jeżeli urzędujący prezydent nie wygra w pierwszej turze. Przy okazji po raz kolejny warto postawić pytanie o wartość sondaży opinii publicznej. W dużym stopniu pokazują świat, którego nie ma. Zamiast opisywać, raczej próbują go tworzyć. Przecież żaden sondaż przedwyborczy nawet nie zbliżył się do ostatecznych wyników. Jaka jest w takim razie wiarygodność setek innych sondaży. (…) Kto by pomyślał, że wśród Żydów lawinowo rośnie liczba tych, którzy w Jezusie rozpoznali oczekiwanego od wieków Mesjasza. Szacunkowe dane mówią, że około 1,5 mln współczesnych Izraelitów wyznaje Jezusa jako Boga. Dzieje się tak mimo trudności, jakie napotykają Żydzi mesjanistyczni – bo tak są określani – w swojej ojczyźnie – Izraelu. Według tamtejszego prawa obywatelem Izraela może zostać Żyd, który nie wyznaje innej religii niż judaizm. I tu zaczyna się dla Żydów mesjanistycznych problem, gdyż osoba wierząca w Jezusa jako Mesjasza uznawana jest za wyznawcę innej religii. Więcej o tym niezwykłym zjawisku, będącym znakiem czasu dla współczesnego Kościoła, na ss. 22–25. (…)

Skazano Mary Wagner

W sądzie w Toronto zapadł wyrok przeciwko obrończyni życia Mary Wagner. Skazano ją na 10 miesięcy wiezienia. (…) mj, str. 12

Człowiek to dusza, ciało i Duch Święty

Duch Święty „pracuje” w oryginalny sposób w każdym ochrzczonym. Ale sedno Jego działania jest takie samo: przemienia grzesznika w świętego, czyni go wolnym jako syna lub córkę Boga, pokonuje nieprzyjaciela, uczy modlitwy. Duch Święty jest jak wiatr i ogień. Nie da się Go ogarnąć. Ale są dwa „miejsca” w których widać wyraźnie Jego obecność. Oczami wiary, rzecz jasna. To Kościół (Ciało Chrystusa) oraz każdy człowiek namaszczony Duchem Świętym na chrzcie i bierzmowaniu. W poprzednich katechezach była mowa o wspólnocie Kościoła, teraz pora na poszukanie przejawów działania Ducha w pojedynczym wierzącym. Oczywiście Kościół zbudowany jest z ludzi „napełnionych Bożym Duchem”, więc te wymiary (wspólnotowy i indywidualny) się przenikają, ale oddzielamy je dla przejrzystości wywodu. Więc do rzeczy, z pomocą Ducha Świętego! Modne dziś słowo „duchowość” pochodzi od słowa „duch”. Pytanie istotne, jaki duch ogarnia, prowadzi, inspiruje człowieka. Jaki duch odpowiada za duchowość człowieka? Czy jest Duch Święty, czy inny duch, zdecydowanie nie-święty? Szczerze mówiąc innej opcji nie ma. Jak to ujął kiedyś jeden z moich mistrzów „duch albo zaduch”.

 „Byłeś wewnątrz, a ja byłem na zewnątrz”. To stwierdzenie św. Augustyna, który po nawróceniu wspomina czas swoich poszukiwań, świetnie wprowadza w sedno działania Ducha Świętego w człowieku. Augustyn odkrył, że to Bóg jest najgłębszą „warstwą” ludzkiej osoby, odkrył to nie teoretycznie, ale doświadczalnie. Duch Święty to tajemnica Boga działającego w ludzkim wnętrzu. Każdy ma swoje osobiste sanktuarium, nazywamy jej najczęściej sercem. Tam właśnie mieszka i działa Duch Święty. On sprawia, że w świecie rozedrganej „zewnętrzności”, czyli zmieniających się mód, technicznych gadżetów, ważności „pijaru i imadżu”, surfowania po tysiącach migających obrazów itd., mogę mimo wszystko uznać prymat tego, co wewnętrzne, pokorne, prawdziwe. Nie ma to nic wspólnego z jakimś duchowym narcyzmem. Duch Święty jest źródłem wspólnoty, komunii. On, pogłębiając moje serce, kierując mnie ku wnętrzu, jednocześnie uczy kochać innych, budować autentyczne więzi na poziomie serca. Skąd wiemy, że tak właśnie jest? Najpierw z Biblii, a potem z doświadczenia ludzi wierzących. (…), ks. Tomasz Jaklewicz, str. 18-19

Ci od rabbiego Jeszui

Żydzi uznający w Jezusie oczekiwanego przez wieki Mesjasza to jeden z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła. Jest on związany ściśle z datą powrotu Mesjasza. Pamiętacie scenę, gdy Jezus rozpłakał się nad Jerozolimą? Spoglądając na Miasto Pokoju, zawołał: „Nie ujrzycie Mnie odtąd, aż powiecie: »Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie«”. Co to oznacza w praktyce dla katolika wracającego właśnie z nabożeństwa majowego? Powrót Jezusa jest ściśle związany z faktem przyjęcia Jego misji mesjańskiej przez Żydów. Eschatologiczne obietnice dotyczące „dni ostatnich” są nierozerwalnie związane z historią Izraela, a zatem wszystkim chrześcijanom, którzy czekają na przyjście Mesjasza, powinno zależeć na świętości tego narodu. Według ks. Petera Hockena coraz intensywniej rozwijający się na całym świecie żydowski ruch mesjanistyczny jest jednym z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła. Kim są Żydzi mesjanistyczni? To, najkrócej mówiąc, ci Izraelici, którzy uwierzyli, że rabbi Jeszua jest oczekiwanym od wieków Mesjaszem. Wierzą, że Jezus jest Panem, wierzą też w trójjedynego Boga. To nieznana dotąd pokaźna grupa ludzi żydowskiego pochodzenia, która asymilowała się i przyjmowała chrześcijaństwo. Nie, Żydzi mesjanistyczni nie zachowują chrześcijańskich świąt, pielęgnują swoje „korzenne” zwyczaje i tradycyjne obrzędy. Świętują szabat, nie niedzielę. Niezmiernie rzadko zasilają istniejące już Kościoły czy wspólnoty. Odrzucają asymilację, tworząc własne, niezwykle dynamiczne gminy. Jedną z bezpośrednich przyczyn powstania ruchu było przejęcie władzy nad Jerozolimą przez państwo Izrael w 1967 r. Żydzi mesjańscy widzą w tym wydarzeniu wypełnienie Jezusowego proroctwa: „A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą” (Łk 21,24). Ilu ich jest? Szacunkowe dane mówią, że półtora miliona, ale naprawdę trudno to zweryfikować. W ojczyźnie Jezusa przyznanie się do wiary w Jego posłannictwo grozi społecznym i rodzinnym wykluczeniem, a mimo to w Izraelu ruch ten liczy około stu gmin (kahałów). Aż 70 z nich jest hebrajskojęzycznych, 25 rosyjskojęzycznych, a pięć etiopskich. W latach 90. XX wieku, po napływie imigrantów z byłego bloku wschodniego i samego Związku Radzieckiego (przyjechało wówczas 1,5 mln Żydów), liczba Żydów mesjanistycznych potroiła się. Za oceanem, w Stanach Zjednoczonych, działa dziś około trzystu gmin mesjanistycznych. Ruch nie posiada struktur władzy ani centralnego organu kierowniczego. International Messianic Jewish Alliance jest wspólnotą integrującą liderów aliansów mesjanistyczno-żydowskich w tych krajach, w których ruch jest obecny. (…), Marcin Jakimowicz, str. 22-25

Porównaj kandydatów  

Bronisław Komorowski i Andrzej Duda mają ODMIENNE zdanie w zasadniczych kwestiach: światopoglądowych, gospodarczych i społecznych. Wybierając kandydata na najwyższy urząd w państwie, można kierować się bardzo różnymi kryteriami. Jedni zwracają uwagę na osobowość czy charakter, inni na biografię albo polityczne doświadczenie. Bywa i tak, że głosuje się nie tyle „za” konkretną osobą, ile raczej „przeciw” drugiemu z kandydatów. To chyba najgorszy z możliwych wyborów. Ważne, by głos na przyszłego prezydenta RP oddawać świadomie i odpowiedzialnie, a nie pod wpływem emocji. Kampania wyborcza daje nam możliwość: dokładnego „prześwietlenia” pretendentów, którzy dotarli do finałowej rozgrywki; wydobycia od nich jasnej deklaracji, jakie decyzje podejmą, korzystając ze swoich uprawnień, i jakie posunięcia przyszłego rządu będą wspierać (lub wetować); zawarcia z nimi swoistego kontraktu. Bronisław Komorowski i Andrzej Duda sporo już takich deklaracji złożyli, w przypadku kończącego kadencję prezydenta możemy nawet mówić o ich praktycznej weryfikacji. Obaj kandydaci nie tylko reprezentują dwa rywalizujące ze sobą główne środowiska polityczne, ale także mają różne zdanie w zasadniczych kwestiach. Warto te różnice przypomnieć. Wiek emerytalny. (…) Wykup ziemi i lasów. (…) Sześciolatki w szkole. (…) Jednomandatowe okręgi wyborcze. (…) Pełna obrona życia. (…) In vitro. (…) Związki partnerskie. (…) Konwencja „antyprzemocowa”. Piotr Legutko, str. 36-37

Polityka w Kościele

Pamiętam z dawnych lat rysunek Sławomira Mrożka, na którym widać faceta stojącego nad rybą i zastanawiającego się: „Złota rybka… jak tu oddzielić złoto od rybki?”. Przypomniało mi się to, gdy przed pierwszą turą wyborów prezydent Bronisław Komorowski odniósł się w „Gazecie Wyborczej” do ostrzeżenia biskupów, że poparcie przez polityków projektu in vitro może dla nich oznaczać wykluczenie się ze wspólnoty Kościoła. Powiedział: „Dla mnie ideałem jest Kościół wolny od wszelkiego zaangażowania politycznego. Sam jako kandydat nie oczekuję poparcia Kościoła i jako katolik nie chciałbym, by mój Kościół kogokolwiek wspierał”. Krótko mówiąc, Kościół ma nie mieszać się do polityki. Nie jest to myśl szczególnie świeża. Od wieków powtarzają ją władcy, którzy rządzą katolickimi społeczeństwami. Bo to z pewnością dyskomfort mieć władzę, a jednak nie mieć rządu dusz. Nie mają tego problemu przywódcy narodów zlaicyzowanych. Takich narodów nic nie chroni przed wtargnięciem ziemskiej władzy na teren zarezerwowany wyłącznie dla Stwórcy. Czym takie narody mogą się bronić przed atakiem dowolnych ideologii? Bo ideologie oczywiście wejdą tam, gdzie powstaje pustka. Gdzie zostanie wypchnięty Kościół, tam musi coś go zastąpić, bo natura nie znosi próżni. Ale dziś Kościół rzadko jest wypychany przemocą – taka metoda zwykle działa odwrotnie. Prześladowania chrześcijan z zasady wzmacniają wiarę. Dużo skuteczniejsza jest metoda na dobrego wujka: „My chcemy waszego dobra, wy zajmujcie się »usługami zbawienniczymi« (sformułowanie polityka lewicy), my wam nawet groszem sypniemy – ale nie mieszajcie się do polityki”. Przy czym przez politykę rozumie się wszystko, czym zajmuje się lub chce się zajmować władza, czyli po prostu życiem obywatela. W tym mieści się praktycznie wszystko: gospodarka, finanse, administracja, edukacja, wychowanie, moralność itede. Gdyby Kościół kupił tę pokusę, miałby świecki spokój (bo przecież nie święty). Księża staliby się urzędnikami kultu, odwalającymi zamawiane ceremonie, czyli głównie pogrzeby, a wierni… No cóż, wierni byliby niewierni. Bo niby czego mieliby szukać w Kościele, który nie odpowiada na żadne ważne pytania? Aborcja? To sprawa sumienia. Gender? Nie bądźmy śmieszni. Sztuczne zapłodnienie? Trzeba zrozumieć ludzi pragnących potomstwa. Cudzołóstwo? A fe, co za słownictwo, nie rańmy ludzi. Seksedukacja? No cóż, wiedza to nie grzech. I tak dalej. (…), Franciszek Kucharczak, str. 39

 

Idziemy, nr 20 na 17 maja 2015 r.

Triumf rozsądku

Polacy okazali się o wiele mądrzejsi, niż chciałyby próbujące ich zaklinać prorządowe media. Niewiele można dodać do tego, co o pierwszej turze wyborów prezydenckich napisali nasi komentatorzy w tym numerze tygodnika „Idziemy”. Dorota Gawryluk, Krzysztof Ziemiec, Jacek Karnowski, Marek Jurek, Tomasz Żukowski, o. Dariusz Kowalczyk, czy wreszcie uczestnicząca w tych wyborach jako mąż zaufania nasza dziennikarka Irena Świerdzewska – ich nazwiska mówią same za siebie. Pozostaje mi tylko wskazać na kilka wniosków natury moralnej, które można wyciągnąć z wyników tej tury wyborów. Polacy okazali się o wiele mądrzejsi, niż chciałyby próbujące ich zaklinać prorządowe media. Już w fazie rejestracji kandydatów wymaganego poparcia (100 tys. podpisów) nie zdołały zebrać ani skrajna feministka i działaczka proaborcyjna Wanda Nowicka, ani transseksualna Anna Grodzka (wcześniej Krzysztof Bęgowski). Jeśli dodać do tego niewiele ponad jednoprocentowe poparcie dla ich niedawnego kolegi partyjnego Janusza Palikota, to zobaczyć można realny poziom zainteresowania społeczeństwa rewolucją obyczajową, którą forsują wymienione osoby. Z tego trzeba się cieszyć. Cieszyć się trzeba również, że nie powiodły się próby wygrywania kosztem instrumentalnego traktowania tego, co dla nas święte. Ani wciąganie w kampanię wyborczą kopii cudownego obrazu Matki Bożej, który w tych dniach nawiedza archidiecezję warszawską, ani przedwyborcze wystąpienie urzędującego prezydenta na Jasnej Górze nie dały mu automatycznie zwycięstwa. Ludzie na szczęście pamiętają, że deklarowany katolicyzm nie przeszkadza mu nie tylko we wspieraniu antyrodzinnych i antykatolickich rozwiązań, ale nawet w atakowaniu swojego kontrkandydata za wierność nauczaniu Kościoła. A publiczna i dotąd nie odwołana deklaracja pana prezydenta: „Jestem katolikiem, jestem za życiem i dlatego popieram in vitro” jest uzurpowaniem sobie prawa do definiowania nauczania Kościoła i próbą wprowadzenia zamętu w sumieniach chrześcijan. Nie przyniosły oczekiwanych efektów również próby dzielenia Polaków przez obóz władzy na racjonalnych, czyli lepszych, i radykalnych, czyli gorszych. Nie pierwszy to zresztą taki zabieg. Niektórzy pewnie pamiętają jeszcze hasło sprzed prawie ćwierć wieku: „Inteligencja głosuje na Mazowieckiego” albo pogardę dla tzw. moherów. Nie sprawdziła się pedagogika zawstydzania oponentów zamiast podejmowania z nimi merytorycznej dyskusji. Podobnie nie przyniosły większych efektów próby przedwyborczego antagonizowania społeczeństwa kwestiami światopoglądowymi. Obóz władzy świadomie i celowo właśnie teraz wyciąga takie sprawy, jak ratyfikacja genderowej konwencji, legalizacja in vitro, związków partnerskich czy wprowadzenie środków wczesnoporonnych do wolnej sprzedaży. Na to też Polacy nie dali się nabrać. Nie podziałały również prostackie próby zdyskredytowania jednego z konkurentów obecnego prezydenta jako muzyka rockowego po przejściach, który nic nie wie o Polsce i polityce i nie nadaje się do reprezentowania kraju. Polacy dobrze bowiem wspominają pewnego amerykańskiego aktora, też po przejściach, który był jednym z najlepszych prezydentów USA i który jak chyba żaden inny przysłużył się Polsce i naszej niepodległości. Bo dlaczego niby muzyk miałby mieć mniejsze kompetencje do rządzenia i reprezentowania narodu niżeli lekarka z powiatowego miasteczka albo historyk z przyklasztornej szkoły? Wynik antysystemowego muzyka powinien dać wiele do myślenia „zawodowym” politykom. Po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich najzabawniejszy chyba komentarz napisał Adam Michnik w GW. Nie przejmując się faktami, peroruje: „Paweł Kukiz ma tyle wspólnego z ewentualnym prezydentem RP, ile ja z Elvisem Presleyem”. Swoich wyznawców straszy widmem koalicji Dudy z Kukizem, która ma prowadzić do rządów Kaczyńskiego z Macierewiczem. To zaś oznacza „wszechwładzę służb specjalnych, prowokacje policyjne i kamery montowane w gabinetach lekarskich”. Pan redaktor jednak milczy o rekordowej liczbie ok. 2 mln podsłuchów rocznie stosowanych przez obecne władze, o samodzierżawiu obecnych służb, które w pewnej warszawskiej restauracji nagrywały nawet szefa MSW i innych ministrów, o nocnej akcji ABW w pewnym tygodniku czy o wyprowadzeniu nad ranem w kajdankach twórcy pewnej satyrycznej strony w Internecie. (…), ks. Henryk Zieliński

 

Sodalisi wracają

Co łączyło Jana III Sobieskiego, Andrzeja Bobolę, Urszulę Ledóchowską, kard. Stefana Wyszyńskiego, Jana Pawła II i słynnego kuriera Jana Karskiego? Wszyscy byli sodalisami. Sodalicja Mariańska, odkąd powstała przed czterema wiekami, do dziś kształtuje elitę Kościoła. Nazywano ją często wojskiem czy strażą Najświętszej Marii Panny. Pius XII mówił, że Sodalicja Mariańska kształci „typ doskonałego katolika”, bo odpowiadającego potrzebom czasu. Przed drugą wojną światową Sodalicja Mariańska liczyła w Polsce około 100 tys. członków. Działała w wielu szkołach i była bardziej popularna wśród młodzieży niż harcerstwo. Solidna formacja intelektualna, wiedza religijna i znajomość katolickiej myśli społecznej miały służyć podejmowaniu zaangażowania społecznego. Choć okres wojny i reżimu komunistycznego praktycznie zniszczył ją w Polsce, odrodziła się po latach i działa według dawnej tradycji. (…), Irena Świerdzewska

Nadzieja dla Polski

Homilia abp. Józefa Michalika podczas uroczystości św. bp. Stanisława w Krakowie 10 maja 2015 roku. Współczesne czasy patrzą na Kościół wymagającym wzrokiem. Stawiają wyraźne wymagania pasterzom Kościoła. I dobrze, że te oczekiwania są wysokie. Są w tym zgodne z postulatem Pana Jezusa […]: Dobry pasterz nie zabiega o siebie, ale daje życie za owce swoje. Gotów jest je oddać w miłości. Dziś odważny pasterz nie kłamie i demaskuje kłamstwo i grzechy, zachęca do nawrócenia, głosząc miłosierdzie Boga i Kościoła. A mimo to, a może właśnie dlatego, do św. Jana Pawła II strzelano w dniu 13 maja 1981 roku, aby wyeliminować niewygodny głos prawdy. Ale głos ten, jeszcze po ludzku bardzo słaby, zabrzmiał szczególnie mocno w pierwszej modlitwie Anioł Pański, kiedy zraniony i chory Papież przebaczał zabójcy. Dał przykład. Jan Paweł II nie bał się świata, bo uczył się wrażliwości w rozpoznawaniu trudnych sytuacji społecznych od świętego Stanisława już tu w Krakowie, a ze zjednoczenia z Chrystusem czerpał odwagę do zabierania głosu. Niekiedy budził zdziwienie: skąd w tym dobrym, ludzkim Papieżu tyle siły, mądrości i odwagi? Odpowiedź jest jedna: z miłości do Boga, człowieka i do Ojczyzny, bo człowiek tak jak Ojczyzna potrzebuje prawdy, aby odnaleźć w sobie dobro, aby powstać, nawrócić się i żyć. Największa konfrontacja. Jeszcze jako arcybiskup krakowski kardynał Wojtyła odwiedził w sierpniu 1976 roku Stany Zjednoczone. Na zakończenie wizyty powiedział do Polonii: „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a antykościołem, Ewangelią i jej zaprzeczeniem. Jest to czas próby, w który musi wejść Kościół, polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwu-tysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami”. Konfrontacja to zmaganie, czas próby, rozgrywka, a niekiedy zdecydowana bitwa. Kto zwycięży? Prawda Boża i dobro czyste, dostępne dla każdego człowieka, bo za każdego z nas umarł Chrystus, czy łudzące obietnice ludzkie, których nikt nie zamierza dotrzymywać. Pamiętajmy jednak, że ilekroć w tej konfrontacji przegrywa Bóg, ilekroć przegrywa Ewangelia, ilekroć przegrywa prawo natury i prawo Boże, tylekroć przegrywa człowiek. A przegrywa dlatego, że nie jesteśmy zjednoczeni w całkowitej wierności Ewangelii, Kościołowi i pasterzom. Przegrywa, bo dobrzy milczą, bo godzimy się na aborcję i na in vitro, i na ideologię gender w wychowaniu. Przegrywamy, bo wiary nie łączymy z życiem, bo chętnie słuchamy fałszywych proroków (także niekiedy przybranych w strój duchowny), którzy wołają obłudnie o reformę Kościoła, zamiast zabrać się do reformy samych siebie. Często są to katolicy „nieochrzczeni i niewierzący”, jak sami siebie nazywają, którzy od lat walczą z tym, co chrześcijańskie, i z tym, co polskie w naszym narodzie, zapominając, że ten naród i ta ziemia to nasza wspólna kultura, historia, dziedzictwo, bez której nie ma naszej przyszłości. Potrzeba wierności. Idźmy dalej i zauważmy, że już św. Paweł przestrzegał, że spośród nas samych powstaną ludzie, którzy będą głosić przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. A czy nie ma wśród nas niby-wierzących, którzy zamiast w pokorze wyznawać słabości własne, próbują czynić się reformatorami Ewangelii, obnoszą się z tzw. swoim liberalnym otwarciem. Niewiele zresztą mają wspólnego z duchem Chrystusowego Kościoła także ci, z tzw. prawej czy lewej strony, którzy narzucają innym ciężary nie do uniesienia, ale sami dźwigać ich nie chcą i w przywiązaniu do litery ich prawa gardzą słabością człowieka, zamiast okazywać mu miłosierdzie. Tymczasem przecież nie ma prawdziwej Ewangelii i nie ma prawdziwego Kościoła bez miłości Boga i bliźniego. Jesteśmy w przededniu 50. rocznicy Wielkiego Programu Duszpasterskiego, podjętego przez ówczesny Kościół w Polsce z okazji tysiąclecia chrztu. Ten program i dzisiaj – w 1050. rocznicę chrztu Polski – domaga się pogłębienia wiary i ożywienia jej naszym nawróceniem. Polska, jeśli ma przetrwać, musi się nawrócić. Polska jest dziś chora, bo milcząc na zło, utraciła wolę życia. Jako naród dziś wymieramy. Realizujemy, chcąc nie chcąc, przewidywania Klubu Rzymskiego, który obliczał już dawno, że niebawem zredukujemy się do 13 milionów mieszkańców. Ojczyzna jest chora, bo chore są elity i chory jest cały naród. Prawa wbrew naturze. Uchwalane są dziś jedna po drugiej ustawy sprzeczne z prawem natury, a naród udaje, że go to nie obchodzi. Atak na rodzinę trwa, zagrabia się prawa do wychowania poprzez seksualizację dzieci, poczynając od przedszkola, bo takie są wskazania laickich organizacji międzynarodowych. Ideolodzy genderyzmu bezkarnie propagują i narzucają hasła godzące w prawa natury, promując małżeństwa jednopłciowe, mimo że polska konstytucja wyraźnie chroni małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Są wyraźne próby nękania i wzywania przed sądy biskupów i księży, którzy wbrew ideologiom libertynizmu ośmielają się bronić zdrowej moralności i przestrzegają przed relatywizmem moralnym. Bezrobociem i likwidacją polskich stoczni, kopalń i cukrowni nikt się nie przejmuje, samobójczą dla narodu emigrację ludzi młodych, wykształconych, uważamy za sukces wolności. Trwa zapaść służby zdrowia. Ciągle bezradni jesteśmy wobec korupcji i braku kultury społecznej i politycznej. Polska znów stała się jak ten „postaw sukna”, z którego każdy, kto ma dostęp, stara się dla siebie coś wykroić. Zawsze, w każdych czasach potrzebne są głosy odważnie budzące sumienia, bo w trudzie naprawy Rzeczypospolitej nie wyręczy nas nikt: ani Ameryka, ani Rosja, ani żadna ideologia leseferyzmu czy genderyzmu. Trzeba też uświadomić sobie, że procesy inżynierii społecznej, pranie mózgów są bardzo zaawansowane. A za nimi stoją konkretni ludzie przygotowujący ustawy, programy edukacyjne, konwencje międzynarodowe (Krzysztof Skowroński, „Kurier Wnet. Gazeta niecodzienna”, nr 12, maj 2015). Powody słabości. Przed wielu laty wybitny przywódca Polski powiedział z niepokojem: „Głównym powodem obecnego stanu rzeczy w Polsce, to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej było złodziejstwo pozostające bezkarnie. Ponad wszystkim w Polsce zapanował interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie. W odrodzonym państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu – rozwielmożniło się w Polsce znikczemnienie ludzi”. Może jednak mieliby i dziś marszałek Józef Piłsudski i prezydent Lech Kaczyński, spoczywający na Wawelu, wiele do powiedzenia Polsce i Polakom o bezkarności nadużyć, o interesie jednostek i partii, o naszym znikczemnieniu, skoro w czasie wszystkich wyborów, jakie dokonują się w Polsce od 25 lat, idzie do urn tylko ok. 50 proc. Polaków, reszta zostawia innym decydowanie o kształcie Ojczyzny. Co oznacza ten pasywizm? Czy my naprawdę dobrze rozumiemy, co dziś oznacza społeczna odpowiedzialność? Przede wszystkim odpowiedzialność za prawdę o nas samych, odpowiedzialność za prawdę historyczną, która formuje myślenie na dziś i jutro, a zatem mamy prawo do prawdy o Katyniu i Smoleńsku, tak samo jak mamy prawo do prawdy o Jedwabnem, Auschwitz i Dachau. Znaki odrodzenia. Są jednak i jasne promienie naszej polskiej rzeczywistości. Jesteśmy jednak narodem wierzących, skoro jest jeszcze 93 proc. ochrzczonych, a zatem na szczęście nie zerwaliśmy fundamentalnego kontaktu z Chrystusem. Jest jeszcze wielu ludzi modlitwy. Trwa przywiązanie do Maryi i trwa nieustanna ufność do Niej. A to znaczy bardzo wiele wbrew ośmieszaniu ludowej pobożności przez pseudokatolickie środowiska. Przypomnę tu znany tekst wieszcza narodu: W historii naszej wiele już razy tak bywało, że szydził i drwił z nas nieprzyjaciel, pytając, co nam z dawnych cnót pozostało. A ja odpowiem: wszystkie zginęły, ale pozostała cześć dla Najświętszej Panienki, na którym to fundamencie reszta odbudowana być może! Pobożność maryjna, ludowa, bywa wyśmiewana przez ludzi pysznych, bo drażni ich autentyzm wiary prostego, dziecięcego zaufania do Maryi, którą sam Bóg obdarzył zaufaniem i wybrał na Matkę Zbawiciela. Warto pamiętać, że pobożność ludu do Najświętszej Panny z Guadalupe uratowała wiarę w Meksyku w czasach krwawego prześladowania masońskich rządów, pobożność maryjna dawała siłę rzeszom więźniów w obozach hitlerowskich i komunistycznych. Maryja uratuje i naszą wiarę. […] Drodzy Bracia i Siostry, nie zapominajmy, że wiara to nie folklor, to piękno trudu życia w bliskości Boga, w jedności z Chrystusem – naszym Bratem i Przyjacielem. Patrząc na dzisiejsze trudności, na bezrobocie, na brak perspektyw młodych, którzy emigrują, na zimną znieczulicę wobec rozpadających się rodzin, na powszechną tolerancję wobec braku kultury niektórych polityków, zauważmy także polityków odważnych i uczciwych. Pomagajmy słabym, pogardzanym, ale szlachetnym. Miejmy odwagę pokazywać na co dzień, że naród polski i Kościół w tym narodzie nie abdykował, że jest w stanie jak św. Stanisław strzec moralności w życiu społecznym i przeciwstawić się zauważonym zagrożeniom moralnym. Biskup Stanisław zginął, ale ofiarą życia uratował wierność prawom moralnym. A tylko moralność ratuje naród.

 

Niedziela, nr 20 na 17 maja 2015 r.

Uwaga, Polska się budzi!

W Krakowie w miejscu męczeńskiej śmierci św. Stanisława BM, patrona ładu moralnego, padły ostatnio słowa na miarę wielkiego kaznodziei ks. Piotra Skargi, wyrażające ogromne zatroskanie o przyszłość naszej Ojczyzny. W niedzielę wyborczą 10 maja 2015 r. podczas Mszy św. z udziałem Episkopatu Polski abp Józef Michalik stwierdził wprost: „Polska, jeśli ma przetrwać, musi się nawrócić. Polska jest dziś chora, bo milcząc na zło, utraciła wolę życia. Jako naród dziś wymieramy. Realizujemy – chcąc nie chcąc – przewidywania Klubu Rzymskiego, który obliczał już dawno, że niebawem zredukujemy się do 13 milionów mieszkańców”. W naszej Ojczyźnie łatwo udaje się uchwalać sprzeczne z logiką, groźne ustawy, uderzające przede wszystkim w rodzinę. „Zagrabia się prawa do wychowania poprzez seksualizację dzieci, poczynając od przedszkola, bo takie są wskazania laickich organizacji międzynarodowych. Ideolodzy genderyzmu bezkarnie propagują i narzucają hasła godzące w prawa natury, promują «małżeństwa» jednopłciowe, mimo że polska konstytucja wyraźnie chroni małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Są wyraźne próby nękania i wzywania przed sądy biskupów i księży, którzy wbrew ideologiom libertynizmu ośmielają się bronić zdrowej moralności i przestrzegają przed relatywizmem moralnym. Bezrobociem i likwidacją polskich stoczni, kopalń i cukrowni nikt się nie przejmuje, samobójczą dla narodu emigrację ludzi młodych, wykształconych uważamy za sukces wolności” – usłyszeliśmy na krakowskiej Skałce. (…), Lidia Dudkiewicz, str. 3

Ojciec Święty do Polaków

Witam pielgrzymów polskich. Na początku maja pragnę szczególnie pozdrowić wszystkich, którzy, podtrzymując piękną tradycję nabożeństw majowych, gromadzą się w kościołach i przy przydrożnych figurach na codziennej modlitwie ku czci Matki Bożej. Niech Jej wstawiennictwo wyjedna obfitość Bożych łask dla każdego z was, waszych rodzin i waszej Ojczyzny. Nie zapominajcie o modlitwie za mnie i w intencjach Kościoła. Z serca wam błogosławię. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Audiencja generalna, 6 maja 2015 r., str. 4

Urna z prochami śp. gen. Błasika złożona na Jasnej Górze

W Kaplicy Pamięci Narodu na Jasnej Górze 9 maja br. została złożona urna z prochami śp. gen. Andrzeja Błasika, pilota, dowódcy Sił Powietrznych RP, który 10 kwietnia 2010 r. zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Wcześniej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej pod przewodnictwem o. kpt. Kamila Szustaka, kapelana garnizonu Tarnowskie Góry, była sprawowana Msza św. w intencji poległych w katastrofie smoleńskiej. Szczątki gen. Błasika zostały znalezione w błocie 5 miesięcy po katastrofie przez motocyklistów z Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego, którzy przybyli na miejsce tragedii, aby oddać hołd jej ofiarom. Owinięte w biało-czerwoną flagę pudełko ze szczątkami motocykliści przywieźli do Polski i przekazali Prokuraturze Garnizonowej w Gdyni. Po sprawdzeniu materiału genetycznego okazało się, że należą one do gen. pil. Błasika. (…), (L. D.), str. 8

Polska potrzebuje zmian

Z dr. Andrzejem Dudą – kandydatem na Prezydenta RP – rozmawia Artur Stelmasiak. ARTUR STELMASIAK: – W chwili rozmowy nie znamy jeszcze oficjalnych wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich, ale z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że Andrzej Duda wygrał. Jak Pan ocenia swój wynik? DR ANDRZEJ DUDA: – Szkoda, że nie udało się wygrać w pierwszej turze (śmiech)... Ale wyborów nie wygrywa się w pojedynkę. To nie jest tylko moja wygrana, lecz efekt pracy wielu osób i zaangażowania milionów Polaków, za co wszystkim z całego serca dziękuję. – Jakie są dalsze kampanijne plany? – Przekonać tych, którzy głosowali na moich konkurentów, bo przecież tak jak ja każdy z nich przedstawiał program zmiany. Dlatego też dziękuję im wszystkim, zwłaszcza tym, którzy nie wezmą udziału w drugiej turze wyborów. Jestem pewien, że ich kandydowanie podyktowane było przede wszystkim miłością do ojczyzny, ale także chęcią naprawy Rzeczypospolitej. Ja też mówię: Polska potrzebuje zmian. Na drodze dialogu społecznego naprawa naszego państwa stanie się faktem. – Jako minister w kancelarii Lecha Kaczyńskiego doskonale zna Pan Pałac Prezydencki. Czy są tam jakieś ważniejsze meble od żyrandola? – (Śmiech)... Ta wypowiedź Donalda Tuska miała uderzyć w prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, ale teraz mści się na obecnym prezydencie. Ten „żyrandol” stał się symbolem nieaktywnej kadencji Bronisława Komorowskiego. – A inne meble? – Najważniejsze jest biurko i stół. Na biurku podpisuje się ustawy, ale także je tworzy. Jako prezydent będę zwracał szczególną uwagę na tworzenie dobrego prawa, które służy Polsce i Polakom. Prezydent Bronisław Komorowski rzadko używa biurka, bo za jego kadencji wyszło dwa razy mniej ustaw niż z kancelarii prof. Lecha Kaczyńskiego. Natomiast stół jest symbolem spotkania i rozmowy. Obiecałem, że będę stawiał na dialog z obywatelami i siadał z nimi do stołu, bo Polacy zasługują na prezydenta, który słucha i staje w ich obronie. (…), str. 10-11

 

Człowiek ośmiu błogosławieństw

Z Wandą Gawrońską – siostrzenicą bł. Piera Giorgia Frassatiego – rozmawia Włodzimierz Rędzioch. Dystyngowana starsza pani, która przyjmuje mnie w swym rzymskim mieszkaniu w sercu Zatybrza, tuż obok słynnej bazyliki Najświętszej Maryi Panny, pochodzi z rodziny, która ma włoskie i polskie korzenie. Jej matką była Luciana Gawrońska z d. Frassati, młodsza siostra bł. Piera Giorgia, a dziadkiem Alfred Frassati – założyciel i redaktor naczelny wydawanej w Turynie gazety „La Stampa”, przyjaciel znanego liberalnego polityka włoskiego Giovanniego Giolittiego, który mianował go senatorem, a następnie ambasadorem w Niemczech. (…), str. 12-13

Głosimy prawdę obiektywną

O miejscu teologii w szkolnictwie wyższym z abp. Markiem Jędraszewskim rozmawia ks. Marek Łuczak. KS. MAREK ŁUCZAK: – Księże Arcybiskupie, był w Europie czas, kiedy uniwersytety były wybrakowane bez teologii... ABP MAREK JĘDRASZEWSKI: – Nie było nawet uniwersytetu bez teologii. Najlepiej potwierdzają to dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego, który początkowo był „zaledwie” Akademią Krakowską właśnie dlatego, że nie było na niej wydziału teologii... (…), str. 16-17

Biały Kruk nagrodzony

Uroczysta prezentacja najnowszej publikacji Białego Kruka „Polsko, uwierz w swoją wielkość” odbyła się 6 maja br. w auli Jana Pawła II przy łagiewnickim sanktuarium Bożego Miłosierdzia. W trakcie spotkania nastąpiło wręczenie Nagrody „Bez światło-cienia…”, którą krakowski oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy wyróżnił wydawnictwo Biały Kruk. Laudację wygłosił prof. Janusz Kawecki. (…), Maria Fortuna-Sudor, str. 34

Kto przeprosi prof. Chazana...

Prof. Bogdan Chazan nie złamał prawa, odmawiając swojej pacjentce wykonania aborcji i powołując się przy tym na klauzulę sumienia. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa dotyczącego prof. Bogdana Chazana w sprawie rzekomego „narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z odmową przeprowadzenia zabiegu usunięcia ciąży”. Prokuratorzy uznali, że prof. Bogdan Chazan nie złamał prawa, odmawiając swojej pacjentce wykonania aborcji i powołując się przy tym na klauzulę sumienia. Informacje, do których dotarły media, świadczą o tym, że opinia biegłych nie dała śledczym podstaw do przedstawienia zarzutów prof. Chazanowi. Wynikało z nich m.in., że narodziny dziecka nie zagrażały życiu ani zdrowiu matki. (…), Jan Maria Jackowski, str. 36

 

Przewodnik Katolicki, nr 19 na 17 maja 2015 r.

Wybory, które zmieniają polską politykę

Fatalny wynik urzędującego prezydenta, bardzo dobry Andrzeja Dudy i wręcz doskonały Pawła Kukiza. Prawdopodobnie rozpoczął się proces, który może doprowadzić do radykalnych zmian na scenie politycznej. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że to będą najnudniejsze wybory prezydenckie od lat. Zdecydowany faworyt, opozycja która ma problemy ze znalezieniem kontrkandydatów, i media, które już przesądziły sprawę – prezydentem pozostanie Bronisław Komorowski. Co więcej, wszystko miało się rozstrzygnąć już w pierwszej turze głosowania. Wystarczy przypomnieć pierwszy sondaż prezydencki CBOS z lutego tego roku: Bronisław Komorowski 65 proc. poparcia, Andrzej Duda 15 proc., reszta się nie liczy. Nic bardziej mylnego. Komorowski – wielki przegrany. W tej sytuacji trudno nie uznać prezydenta Komorowskiego za wielkiego przegranego pierwszej tury wyborów (to najgorszy wynik urzędującego prezydenta w III RP), choć wciąż ma przecież realne szanse na pozostanie w pałacu prezydenckim. – Największym wrogiem kandydatury Bronisława Komorowskiego jest on sam – zwraca uwagę politolog dr Rafał Matyja. – To, że się wywodzi z PO, że bronił wszystkich decyzji Platformy, nie przeciwstawił się w żadnej istotnej sprawie, zadziałało przeciwko niemu. Na pewno sporo stracił też przez fatalny początek kampanii, lekceważenie przeciwnika czy dużo wypowiedzi, które nie przystoją głowie państwa – dodaje historyk i politolog prof. Antoni Dudek. (…), Jarosław Stróżyk, str. 16-17

Chodźmy obudzić wszechświat

Z siostrą M. Lucyną od Krzyża OCD ks. Jarosław Czyżewski. Od czasów pierwotnego Kościoła Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego to pierwsza święta pochodząca z Ziemi Świętej. – Mała Arabka miała szczęście iść tymi samymi drogami co jej Umiłowany Mistrz, niejako odtwarzać Jego „geografię zbawienia”. Przyszła na świat po usilnych modlitwach rodziców w Betlejemskiej Grocie. Jak Jezus przeżywała dużą część życia w Galilei. Jak On doświadczyła wędrówki do Egiptu, doznała ubóstwa, upokorzenia, ogołocenia; przemierzała Ziemię Świętą, dotykała jej własnymi stopami, żyła na niej i na niej umarła. Możemy przypuszczać, że to ziemskie, cielesne itinerarium łączy Mariam z człowieczeństwem Jezusa, pozostawiając w niej pieczęć swoistego podobieństwa. Gdy czyta się biografie Mariam, wyłania się z nich obraz życia pełnego niezwykłych doświadczeń... – Rzeczywiście, jednym tchem można wymienić łaski nadprzyrodzone, które otrzymała: ekstazy, stygmaty, przebicie serca, lewitacje, dar proroctwa, dar poezji, czytanie w ludzkich sercach, opanowanie anielskie, objawienia, bilokacje. Mam wrażenie, że nawet w karmelach, zwłaszcza żeńskich, biografie Mariam bywały ukryte w bibliotekach, właśnie ze względu na tę jej „nadzwyczajność”. Dziś na s. Marię od Jezusa Ukrzyżowanego spogląda się czasem głównie przez prymat niezwykłych, cudownych wydarzeń jej życia. Nie zapominajmy jednak, jak bardzo Mariam przeżywa te łaski: najpierw jako coś, co ją całkowicie zaskakiwało, nawet zawstydzało. Mariam nie szukała tego – nieustannie szukała Jezusa. Ta, która wielokrotnie „widziała” Pana, nie prosiła o stygmaty, tylko o to, by jak On – jej Umiłowany i razem z Nim – cierpieć za grzechy świata. Chciała dzielić z Nim wszystko, jak oblubienica dzieli ze swym oblubieńcem. Jeśli zostaje kanonizowana, to nie z powodu tych nadzwyczajnych łask! Powodem jej wyniesienia na ołtarze były: pokora, posłuszeństwo i miłość w stopniu heroicznym. A przy tym zarówno współsiostry, jak i otoczenie widzieli w niej kobietę pełną ludzkiej prostoty, poczucia humoru, żartów czynionych z siebie samej. (…), str. 20-21

Ze zdumienia do wiary – religijność dziecka

Jezus powiedział: jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa Bożego. Dlaczego za przykład wiary daje dziecko? Jaka jest wiara dziecka? Religijność człowieka przechodzi przez różne okresy. Początki kształtowania się postaw wobec Boga przypadają na 2–3 rok życia. Początkowo jest to religijność naśladowcza. Dziecko może nie rozumieć treści modlitw, które słyszy, gestów, które wykonuje, ale chętnie powtarza je za dorosłymi. Mama pewnej dwulatki zabierała ją co tydzień na zajęcia religii, w których uczestniczyła jej starsza siostra. Początek zajęć mała dziewczynka przeżywała w skupieniu. Później jej uwaga się kończyła. To jednak wystarczyło, by po pewnym czasie mogła odwzorować zachowanie pani prowadzącej katechezę. Pewnego dnia gdy mama weszła do pokoju, zobaczyła dwulatkę ze złożonymi rękoma odmawiającą „Ojcze nasz”. Po czym dziewczynka powiedziała: „a teraz dzieci usiądźcie, a ja wam opowiem o Panu Bogu”. Tak właśnie zaczynały się zajęcia jej starszej siostry, na które przychodziła. Trzyletnie dziecko powoli wchodzi w etap zainteresowania Bogiem i religią. Zaczyna zadawać proste, aczkolwiek dla niego ważne pytania dotyczące Boga: Gdzie mieszka Bóg? Co je na śniadanie? Modlitwa w tym wieku jest bardzo prosta, np. „Kocham Cię Boże”. Pan Bóg to jest Gość. Właściwa religijność dziecięca kształtuje się w wieku 4–7 lat. Okres ten jest definiowany jako religijność magiczna, początkowo fantazyjna, ale w drugiej fazie realistyczna. Rodzice cztero-, pięciolatka mogą zauważyć, że dziecko będzie traktowało Pana Boga jako czarodzieja. Nie powinno nas to dziwić – w końcu poznaje Tego, kto dokonuje rzeczy niesamowitych. Podobnych bohaterów spotyka w baśniach. Ten etap życia religijnego może przypominać postawy ludzi religii pierwotnych. Stąd istnieje szczególna potrzeba wyjaśniania, że Pan Bóg nie wykorzystuje magii, tylko jest Kimś o wyjątkowej mocy. Bożej mocy. W tym okresie wzrasta zainteresowanie światem. Dlatego też warto pomagać dziecku dostrzegać piękno, potęgę i obecność Pana Boga w otaczającej je rzeczywistości Mały siostrzeniec mojej koleżanki w czasie spaceru dopytywał się, skąd się wzięły drzewa, kwiaty, zwierzęta… Ciocia za każdym razem odpowiadała, że zostały stworzone przez Pana Boga. Malec podziwiając rzeczy stworzone, w końcu wyraził swój zachwyt nad Tym, który wszystko uczynił, mówiąc: „Pan Bóg to jest Gość”. Ks. Jan Twardowski mawiał, że następstwem zdumienia jest wiara. (…), Hanna Sołtysiak, str. 26-27

Stowarzyszenia bronią rodzin

Zabierają głos na forum publicznym, prowadzą dyskusje na wysokich szczeblach władzy, poszerzają świadomość społeczną. W ten sposób stowarzyszenia prorodzinne zmieniają politykę wobec rodzin. Jest ich co najmniej kilkanaście tysięcy. W samej Francji około 8 tys. Do ich zadań należy informowanie rządów o potrzebach rodzin. Pełnią rolę łącznika – by decyzje na szczycie państwa odpowiadały rzeczywistym potrzebom rodzin. (…), Dorota Niedźwiecka, str. 30-31

 „Bliskość nad niebiosa”. O wniebowstąpieniu

Prawdy wiary są tajemnicze. Szczególnie jasno to widać, kiedy myślimy o wniebowstąpieniu Chrystusa. Prawdę tę wyznajemy, odmawiając Credo: „i wstąpił do nieba”... Jakie jest znaczenie tego odejścia, o którym Jezus mówi apostołom, że będzie dla nich „pożyteczne” (J 16, 7)? A jeśli to jest odejście, to skąd ta radość uczniów, o której mówi św. Łukasz: „A kiedy [Jezus] ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy” (Łk 24, 51–52)? Czuły Mistrz. Wyobraźmy sobie malarza, który stworzył niezwykle piękne dzieło i patrzy na nie z czułością. Bóg jest do niego podobny, kiedy patrzy z miłością na stworzony przez siebie świat i człowieka. Idzie jednak dalej i czyni to, co dla żadnego artysty nie byłoby możliwe – wchodzi w swoje dzieło i rodząc się jako człowiek, staje się jak jedna z „namalowanych” przez siebie postaci. Robi to jednak nie tylko, by działać „wewnątrz obrazu”, ale także po to, by ci których stworzył, stali się tacy jak On. Kiedy słowo Boże mówi, że mamy się stać „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1, 4), to jak gdyby bohaterowie scen przedstawionych na obrazie mieli stać się ludźmi żyjącymi takim samym życiem jak ich twórca. Różnica pomiędzy Bogiem jako Stwórcą a Jego stworzeniem nigdy nie zniknie, ale człowiek rzeczywiście jest powołany do „przebóstwienia”, do uczestnictwa w życiu samego Boga. Rozwijając dalej porównanie „malarskie” – wniebowstąpienie Chrystusa jest jak ponowne „wyjście autora poza ramy obrazu”, Jezus „wstępuje tam, gdzie był przedtem” (J 6, 62). Jednocześnie zaś chce, żebyśmy my też byli „tam, gdzie On jest” (J 17, 24) i poznali niewyobrażalne jeszcze dla nas życie w Bogu, gdzie poszedł „przygotować nam miejsce” (J 14, 2). (…), o. Michał Golubiewski OP, str. 40-41

Jak podejmować dobre decyzje?

Według świętego podstawą dokonywania wyboru jest kwestia czystości intencji. Każdy z nas czasem czuje się bezradny – trzeba podjąć ważną decyzję, ale nie wiemy, czym się kierować. Dobrych porad udzieli nam... św. Ignacy Loyola. Może nam się na pierwszy rzut oka wydawać, że ktoś żyjący kilkaset lat temu, w zupełnie innych warunkach nie będzie najlepszym doradcą. Co może bowiem św. Ignacy powiedzieć np. w kwestii wyboru samochodu? A jednak, natura ludzka się nie zmienia, a porady sprzed kilkuset lat nadal mogą być pomocne. Świadczy o tym na przykład fakt, że zasady Loyoli zostały współcześnie zaadaptowane do zarządzania przedsiębiorstwami. Zasady św. Ignacego Loyoli.  Zasady te pojawiają się jako element rozważań podczas rekolekcji ignacjańskich. Opisane są w Ćwiczeniach duchownych autorstwa świętego. Można je zastosować zarówno do najważniejszych, wyborów życia (np. małżeństwa lub kapłaństwa), ale też przy podejmowaniu innych ważnych decyzji. Według świętego podstawą dokonywania wyboru jest kwestia czystości intencji. Jak pisze: „Na uwadze powinniśmy mieć tylko cel, dla którego jesteśmy stworzeni, to znaczy chwałę Boga, naszego Pana i zbawienie własnej duszy”. Od razu też ostrzega, że ludzie często chcą, by to Bóg dostosowywał się do naszych nieuporządkowanych przywiązań – i z celu czynią środek, a środek uznają za cel. Jednak przypomina, że w każdym ważnym wyborze powinniśmy mieć przed oczyma cel ostateczny naszego życia, to stawia ten wybór we właściwej perspektywie. Jak zatem mamy najlepiej przygotować się do dokonania wyboru? Święty podpowiada, co należy wziąć pod uwagę. Przede wszystkim – wszystkie rzeczy, które są przedmiotem wyboru, powinny same w sobie być dobre lub co najmniej obojętne moralnie. A więc na przykład zastanawianie się nad tym, czy wejść w konkubinat czy w klasyczne narzeczeństwo, w ogóle nie powinno być przedmiotem podejmowania decyzji. Odrzuciwszy z rozważań o możliwościach wyboru rzeczy niemoralne, możemy wykorzystać dwie metody podejmowania decyzji. (…), Bogna Białecka, str. 48-49

 

Źródło. Tygodnik Rodzin katolickich, nr 20 na 17 maja 2015 r.

Piękno chrześcijańskiego małżeństwa

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Franciszka, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej na placu św. Piotra w Watykanie, 6 maja br. Drodzy Bracia i Siostry! W naszym cyklu katechez na temat rodziny poruszymy dzisiaj bezpośrednio piękno chrześcijańskiego małżeństwa. Nie jest ono jedynie ceremonią, sprawowana w kościele, z kwiatami, suknią ślubną, zdjęciami. Małżeństwo chrześcijańskie jest sakramentem, który odbywa się w Kościele, a także budującym Kościół, dają początek nowej wspólnocie rodzinnej. (…), str. 3

O liczny udział w wyborach

Dobrowolna rezygnacja z udziału w wyborach jest grzechem zaniedbania, ponieważ jest odrzuceniem odpowiedzialności za losy Ojczyzny. Nie możemy zapomnieć o tym, że Pan Jezus posłał Apostołów na cały świat, aby go zmienili, a nie żeby światy zmienił Apostołów. (…) Ludzie wierzący winni oddać głos na te osoby, których postawa i poglądy są im bliskie, a przynajmniej nie sprzeciwiają się wierze katolickiej i katolickim wartościom oraz zasadom moralnym. (…), ks. abp Stanisław Gądecki, Fragment homilii wygłoszonej w uroczystość NMP Królowej Polski, Jasna Góra, 3 V 2015 r., str. 5

Wybory – prawo i przywilej

Udział w wyborach to nie tylko prawo i przywilej, ale także obowiązek, do którego należy podejść odpowiedzialnie, gdyż w tym czasie sprawdza się osobista i społeczna dojrzałość. (…) Mamy mieć na uwadze przyszłość ojczystego domu, w którym respektowane są chrześcijańskie wartości, bo są one uniwersalne, bo są one sprawdzone, bo są one również dla człowieka naszych czasów. (…) ks. kard. Stanisław Dziwisz, Fragment homilii wygłoszonej podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze wawelskiej w intencji Ojczyzny, 3 V 2015 r., str. 5

O właściwe rozeznanie

Gdzie byłabyś Polsko, gdyby nie owoce ewangelicznego siewu? (…) Gdzie byś doszła Polsko, gdyby nie Jan Paweł II, który potrząsł narodem, rozpalił żagiew Solidarności, nie zostawił nas samych, kiedy próbowano siłą zgasić wicher polskiej wolności. (…) Módlmy się dziś o dobro polskiego narodu, o dobre drogi tych, którzy go tworzą – obywateli polskiej Ojczyzny. O właściwe rozeznanie, o dobre decyzje w perspektywie zbliżających się wyborów: Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, a za kilka miesięcy Parlamentu. (…), ks. abp Sławoj Leszek Głódź, Fragment homilii wygłoszonej z okazji uroczystości NMP Królowej Polski, Warszawa, 3 V 2015 r., str. 5

Modlitwa o dobry wybór prezydenta

Wołamy do Ciebie, naszej matki i Patronki, tym znakomitym zawołaniem: Królowo Polski! Jesteśmy dzisiaj w obliczu wielkich patriotycznych wyzwań. Pragniemy Polski chrześcijańskiej i katolickiej, bo przecież Polacy są ochrzczeni, wychowani i przynależni do wspólnoty Kościoła katolickiego. Ta wspólnota pozwala nam zachować ducha solidarności, wielkiej troski o polskie dziedzictwo narodowe, polską kulturę i wszystko, co Polskę stanowi. (…), str. 7

Hymn na cześć Matki Bożej

Litanijny śpiew, wysławiający cnoty i przywileje, jakimi sam Bóg obdarzył Matkę Syna Bożego, rozbrzmiewa podczas nabożeństw majowych w świątyniach i przy kapliczkach przydrożnych. (…), Irena Kaliszewska, str. 18-19

Odszedł śp. ks. prof. Tadeusz Ślipko

W Krakowie zmarł jeden z najwybitniejszych polskich uczonych, etyk ks. prof. Tadeusz Ślipko SJ. Przez całe Zycie wierny nauce Kościoła, wychował kilka pokoleń polskich etyków i teologów. W latach PRL wyraźnie występował przeciwko marksizmowi. (…), str. 24

Zwycięstwo sumienia – prof. Chazan niewinny!

Prokuratora Rejonowa Warszawa-Mokotów umorzyła śledztwo przeciwko prof. Bogdanowi Chazanowi z braku „znamion czynu zabronionego”. (…), ks. bp Ignacy Dec, str. 26

Kompromitujący spot Bronisława Komorowskiego

W ramach kampanii wyborczej prezydent B. Komorowski, wraz ze swym sztabem wyborczym, przygotował spot telewizyjny reklamujący procedurę In vitro. (…), (AZ), str. 26

Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” udzieliła poparcia kandydatowi PiS na prezydenta, Andrzejowi Dudzie

Obniżenie wieku emerytalnego, wyeliminowanie umów śmieciowych, podwyższenie płacy minimalnej – to niektóre postulaty z „Umowy programowej”, podpisanej miedzy Duda a Komisja Krajową. Str. 27

Wybrał Stanisław Waluś

 

 

Strona naszej parafii używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć w Polityce Prywatności. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information